Rozdzial 1 zostal edytowany
Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości.
poniedziałek, 21 lipca 2014
czwartek, 17 lipca 2014
Wstep/Rozdzial 1 cz. I
Witam was moi drodzy! Tutaj znowu Imagine :) Mozecie mnie kojarzyc z mojego bloga www.zycie-crystal-w-hogwarcie.blogspot.com
Na tym blogu bede pisac o milosci bardzo niedorzecznej, nie zrozumialej jak i zakazanej. Nie, nie chodzi o Dramione. Mam na mysli... Tomione :) Czyli Hermiona Granger/Tom Marvolo Riddle , Hermiona Granger/Lord Voldemort. Tak,tak niecodzienny parring ale czasami mozna sie na niego gdzies natknac :)
Szablon, naglowek itp zmienie za niedlugo. Jestem w Niemczech, wiec pisze bez polskich liter. Postacie tutaj moga miec troszke zmienione charaktery aczkolwiek nie musza. Volder dalej bedzie seryjnym morderca a Hermiona zarozumialcem :D Takze bez dluzszego gadania przechodzimy do Rozdzialu 1.Nie pisze prologu bo zwyczajnie czuje, ze to niepotrzebne. Nie wiem jak czesto bede dodawac rozdzialy. Mysle, ze co tydzien, dwa. Jeszcze sie okaze.
A teraz Rozdzial 1, zapraszam do oceny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mial ja w garsci. Mogl z nia zrobic co tylko chcial. Moglby zabic ja od razu, skazujac tym Potter'a na cierpienie. Oczywiscie znajac walecznego Chlopca-ktory-przezyl, przybylby on, by zemscic sie za smierc swej kochanej, szlamowatej przyjaciolki. O nieee, zdecydowanie lepiej bedzie sie nia troszke pobawic, zanim ja zabije. Moze do Potter'a cos dotrze i sam dobrowolnie odda sie w rece najpotezniejszego czarnoksieznika tego swiata... Lord'a Voldemort'a
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jedyne co pamietala to rozmowa z Lavender, jej wzrok pelen przerazenia i ucieczka. Gdy sie obrocila, zobaczyla tylko wiazke swiatla i poczula silne uderzenie. Stracila przytomnosc i obudzila sie ciemnym, zimnym lochu. Czuc bylo tu wilgoc i bardzo nieprzyjemny, uciazliwy wrecz dla nosa, zapach. Bolalo ja cale cialo, co dosyc ja przerazilo. 'Dobra Granger, wez sie w garsc i znajdz logiczne wytlumaczenie tego co sie tutaj dzieje' pomyslala dziewczyna. Wstala i rozejrzala sie po pomieszczeniu.Nie bylo co tu ogladac. Liczyla na to, ze moze ktos jest w jakiejs innej celi i uslyszy jej wolanie.
-Halo! Jest tu kto?-wolala
-Jest ale radze ci stulic jadaczke, czarny pan nie lubi krzykow-za sciany wyszedl...
-Malfoy-wysyczala
-Granger-powiedzial ostro
-Moglam sie spodziewac, ze to twoja sprawka, dupku-powiedziala ze zloscia
-Grzeczniej szlamciu, to moze cie oszczedze...-powiedzial
-Dlaczego tu jestem?-spytala
-Nie wiem po co mistrzowi taka marna szumowina jak ty, ale skoro kazal cie schwytac to to zrobilem-powiedzial obojetnie, po czym oparl sie o sciane.
-No tak, miales najlatwiejszy dostep do mnie. Kto by podejrzewal, ze slizgon Draco Malfoy tknie szlame?-powiedziala wrednie
-Nie dotykalem cie, przenioslem cie tu magicznie-zasmial sie- Myslisz ze dotknalbym cie? Nie jestem Weasley'em, brzydze sie ludzmi twojego pokroju-ostatnie zdanie 'wyplul' i wyszedl z lochow. Zostala sama z niezlym metlikiem w glowie. Zrobilo jej sie dosyc przykro po tych slowach, ale nie okazala tego. Stwierdzila, ze nie jest tego wart.
Zasnela. Snil jej sie waz przypominajacy Nagini, ktory ja zaatakowal. Obudzila sie z piskiem, bylo ciemno. Ksiezyc rzucal blask na jej cele. Ujrzala cien. Cofnela sie w kat sciany wystraszona. Miala dosyc, nie wiedziala dlaczego Voldemort kazal ja uprowadzic. Jesli mysli, ze w ten sposob zdobedzie informacje o Harrym to sie myli.
-Nie chowaj sie szlamo, nie masz jak stad uciec. Widze cie caly czas bardzo dokladnie, kazdy milimetr twojego ciala. Nie ukryjesz sie- wyszeptal aksamitny glos
Za sciany wyszedl... nie mogla stwierdzic, ze to Lord Voldemort. W departamencie tajemnic widziala go jako... oslizglego gada bez nosa. A tutaj? Widziala... bardzo przystojnego mezczyzne, ktory wygladal na czlowieka z jej wieku. Musial przybrac swoja mlodziencza postac. Nie okazala tego, ze podoba jej sie ten widok. Naprawde robil wrazenie.
Wyszla z mroku, nie bylo sensu dalej tam siedziec. Spojrzala na niego przenikliwym wzrokiem
- Zalatwmy to szybko brudnokrwista dziewczynko. Gdzie teraz znajduje sie Harry Potter? - spytal
- Myslisz, ze ci powiem? - spytala drwiacym glosem, wiedziala co zaraz nastapi.
-Crucio!- rzucil zaklecie na dziewczyne
Upadla czujac okropny bol rozchodzacy sie po calym jej ciele. Chciala krzyczec na cale gardlo, ale nie da mu tej chorej satysfakcji. Nagle wszystko ustalo.
-Dalej nie bedziesz nic mowic? Uwierz mi, moge cie tak torturowac przez dlugi czas, roznymi zakleciami- wypowiedzial to z zlowrogim usmieszkiem na ustach
W myslach Hermiony wygladal on naprawde uroczo z takim usmieszkiem. Rozbawily ja jej mysli, wiec niespodziewanie zaczela sie smiac. Voldemort patrzyl na nia zdziwiony i... wystraszony? Dziewczyna dostala Cruciatusem a teraz sie smieje...
-Co cie tak smieszy?
-Nic, nic... pewne... ciekawe mysli.
- Chcialbym je poznac... Granger
Zdziwila sie. Nie nazwal ja szlama a po nazwisku. To juz jest cos
-Niestety to moje mysli
-Legilimens
Poczula jak cos sprawdza jej umysl, ale dala rade to wyrzucic. Niestety za pozno.
- No,no Granger, nie wiedzialem, ze mam taki uroczy usmiech
Zawstydzona nie odpowiedziala nic, bo co miala mu powiedziec.
____________________________________________________________
Rozbawil go fakt, ze ta dziewczyna mysli o nim w taki sposob. W sumie czemu nie... Moze ja w sobie rozkochac i wtedy oczarowana nim wyjawi mu gdzie jest Potter. Plan idealny. Czas wiec rozpoczac gre
-Przyjde tu jutro, masz czas do namyslu.
Zanim odszedl wyczarowal jej koc
-Zeby nie bylo ci zimno-usmiechnal sie lekko
-Lepsze byloby lozko- powiedziala ironicznie
Zasmial sie po czym wyszedl.
______________________________________________________________________________
Jego reakcje byly dziwne. Te usmiechy, to, ze wyczarowal jej koc... Nie chciala teraz o tym myslec, wolala odpoczac i rozwazyc wszystkie mozliwosci. Przeciez nie mogla mu zdradzic, gdzie jest Harry.
Na tym blogu bede pisac o milosci bardzo niedorzecznej, nie zrozumialej jak i zakazanej. Nie, nie chodzi o Dramione. Mam na mysli... Tomione :) Czyli Hermiona Granger/Tom Marvolo Riddle , Hermiona Granger/Lord Voldemort. Tak,tak niecodzienny parring ale czasami mozna sie na niego gdzies natknac :)
Szablon, naglowek itp zmienie za niedlugo. Jestem w Niemczech, wiec pisze bez polskich liter. Postacie tutaj moga miec troszke zmienione charaktery aczkolwiek nie musza. Volder dalej bedzie seryjnym morderca a Hermiona zarozumialcem :D Takze bez dluzszego gadania przechodzimy do Rozdzialu 1.Nie pisze prologu bo zwyczajnie czuje, ze to niepotrzebne. Nie wiem jak czesto bede dodawac rozdzialy. Mysle, ze co tydzien, dwa. Jeszcze sie okaze.
A teraz Rozdzial 1, zapraszam do oceny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mial ja w garsci. Mogl z nia zrobic co tylko chcial. Moglby zabic ja od razu, skazujac tym Potter'a na cierpienie. Oczywiscie znajac walecznego Chlopca-ktory-przezyl, przybylby on, by zemscic sie za smierc swej kochanej, szlamowatej przyjaciolki. O nieee, zdecydowanie lepiej bedzie sie nia troszke pobawic, zanim ja zabije. Moze do Potter'a cos dotrze i sam dobrowolnie odda sie w rece najpotezniejszego czarnoksieznika tego swiata... Lord'a Voldemort'a
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jedyne co pamietala to rozmowa z Lavender, jej wzrok pelen przerazenia i ucieczka. Gdy sie obrocila, zobaczyla tylko wiazke swiatla i poczula silne uderzenie. Stracila przytomnosc i obudzila sie ciemnym, zimnym lochu. Czuc bylo tu wilgoc i bardzo nieprzyjemny, uciazliwy wrecz dla nosa, zapach. Bolalo ja cale cialo, co dosyc ja przerazilo. 'Dobra Granger, wez sie w garsc i znajdz logiczne wytlumaczenie tego co sie tutaj dzieje' pomyslala dziewczyna. Wstala i rozejrzala sie po pomieszczeniu.Nie bylo co tu ogladac. Liczyla na to, ze moze ktos jest w jakiejs innej celi i uslyszy jej wolanie.
-Halo! Jest tu kto?-wolala
-Jest ale radze ci stulic jadaczke, czarny pan nie lubi krzykow-za sciany wyszedl...
-Malfoy-wysyczala
-Granger-powiedzial ostro
-Moglam sie spodziewac, ze to twoja sprawka, dupku-powiedziala ze zloscia
-Grzeczniej szlamciu, to moze cie oszczedze...-powiedzial
-Dlaczego tu jestem?-spytala
-Nie wiem po co mistrzowi taka marna szumowina jak ty, ale skoro kazal cie schwytac to to zrobilem-powiedzial obojetnie, po czym oparl sie o sciane.
-No tak, miales najlatwiejszy dostep do mnie. Kto by podejrzewal, ze slizgon Draco Malfoy tknie szlame?-powiedziala wrednie
-Nie dotykalem cie, przenioslem cie tu magicznie-zasmial sie- Myslisz ze dotknalbym cie? Nie jestem Weasley'em, brzydze sie ludzmi twojego pokroju-ostatnie zdanie 'wyplul' i wyszedl z lochow. Zostala sama z niezlym metlikiem w glowie. Zrobilo jej sie dosyc przykro po tych slowach, ale nie okazala tego. Stwierdzila, ze nie jest tego wart.
Zasnela. Snil jej sie waz przypominajacy Nagini, ktory ja zaatakowal. Obudzila sie z piskiem, bylo ciemno. Ksiezyc rzucal blask na jej cele. Ujrzala cien. Cofnela sie w kat sciany wystraszona. Miala dosyc, nie wiedziala dlaczego Voldemort kazal ja uprowadzic. Jesli mysli, ze w ten sposob zdobedzie informacje o Harrym to sie myli.
-Nie chowaj sie szlamo, nie masz jak stad uciec. Widze cie caly czas bardzo dokladnie, kazdy milimetr twojego ciala. Nie ukryjesz sie- wyszeptal aksamitny glos
Za sciany wyszedl... nie mogla stwierdzic, ze to Lord Voldemort. W departamencie tajemnic widziala go jako... oslizglego gada bez nosa. A tutaj? Widziala... bardzo przystojnego mezczyzne, ktory wygladal na czlowieka z jej wieku. Musial przybrac swoja mlodziencza postac. Nie okazala tego, ze podoba jej sie ten widok. Naprawde robil wrazenie.
Wyszla z mroku, nie bylo sensu dalej tam siedziec. Spojrzala na niego przenikliwym wzrokiem
- Zalatwmy to szybko brudnokrwista dziewczynko. Gdzie teraz znajduje sie Harry Potter? - spytal
- Myslisz, ze ci powiem? - spytala drwiacym glosem, wiedziala co zaraz nastapi.
-Crucio!- rzucil zaklecie na dziewczyne
Upadla czujac okropny bol rozchodzacy sie po calym jej ciele. Chciala krzyczec na cale gardlo, ale nie da mu tej chorej satysfakcji. Nagle wszystko ustalo.
-Dalej nie bedziesz nic mowic? Uwierz mi, moge cie tak torturowac przez dlugi czas, roznymi zakleciami- wypowiedzial to z zlowrogim usmieszkiem na ustach
W myslach Hermiony wygladal on naprawde uroczo z takim usmieszkiem. Rozbawily ja jej mysli, wiec niespodziewanie zaczela sie smiac. Voldemort patrzyl na nia zdziwiony i... wystraszony? Dziewczyna dostala Cruciatusem a teraz sie smieje...
-Co cie tak smieszy?
-Nic, nic... pewne... ciekawe mysli.
- Chcialbym je poznac... Granger
Zdziwila sie. Nie nazwal ja szlama a po nazwisku. To juz jest cos
-Niestety to moje mysli
-Legilimens
Poczula jak cos sprawdza jej umysl, ale dala rade to wyrzucic. Niestety za pozno.
- No,no Granger, nie wiedzialem, ze mam taki uroczy usmiech
Zawstydzona nie odpowiedziala nic, bo co miala mu powiedziec.
____________________________________________________________
Rozbawil go fakt, ze ta dziewczyna mysli o nim w taki sposob. W sumie czemu nie... Moze ja w sobie rozkochac i wtedy oczarowana nim wyjawi mu gdzie jest Potter. Plan idealny. Czas wiec rozpoczac gre
-Przyjde tu jutro, masz czas do namyslu.
Zanim odszedl wyczarowal jej koc
-Zeby nie bylo ci zimno-usmiechnal sie lekko
-Lepsze byloby lozko- powiedziala ironicznie
Zasmial sie po czym wyszedl.
______________________________________________________________________________
Jego reakcje byly dziwne. Te usmiechy, to, ze wyczarowal jej koc... Nie chciala teraz o tym myslec, wolala odpoczac i rozwazyc wszystkie mozliwosci. Przeciez nie mogla mu zdradzic, gdzie jest Harry.
Subskrybuj:
Posty (Atom)